Słowem wstępu:

Jak nie robić e-commerce, czyli o sztuce spektakularnych błędów.

W świecie e-commerce każdy zaczyna z tym samym entuzjazmem.

Zazwyczaj wygląda to tak: pomysł genialny, strona błyszczy jak witryna Cartiera, znajomi mówią „to będzie hit”, a wykresy sprzedaży… cóż, wyglądają jak zjazd narciarski w Zakopanem w środku sezonu, wszystko zjeżdża w dół.

Ta książka powstała właśnie po to, by oszczędzić Ci takiego zjazdu.

Nie jest kolejną instrukcją „jak zarobić milion w Internecie”, ale raczej- jak nie stracić miliona, a przy tym zdrowia i nerwów. To przewodnik po polach minowych, w które co roku wchodzą setki przedsiębiorców, często z pełnym przekonaniem, że przecież „ nam z pewnością się uda”.

„Jak NIE robić e-commerce?” to zbiór prawdziwych historii ludzi, którzy mieli odwagę się przyznać, że czasem zapał to nie to samo co wiedza, a intuicja to nie strategia. To historie firm, które zaczynały z rozmachem, popełniały błędy, upadały, a potem- wstawały i szły dalej, bogatsze o doświadczenie, które dziś opisują dla Ciebie.

Dlaczego ta książka powstała?

E-commerce to dziś synonim nowoczesności, wolności i sukcesu.

Wystarczy sklep online, trochę reklam na Facebooku, odrobina szczęścia i… miliony na koncie, prawda?

Nieprawda.

Za każdą udaną historią w Internecie stoją dziesiątki porażek, błędów i nietrafnych przekonań. I właśnie one są tu najcenniejsze. Bo o sukcesie mówi każdy- ale o błędach już tylko ci, którzy naprawdę mają odwagę.

Autorzy tej książki postanowili zdjąć maski i pokazać, co dzieje się po drugiej stronie dashboardu Google Analyticsa. To nie są „teoretycy e-commerce”. To praktycy, którzy popełniali błędy kosztujące niekiedy dziesiątki, czy setki tysięcy złotych albo całą firmę. Wstali, otrzepali się, a teraz dzielą się wiedzą o tym, jak nie pogrzebać biznesu na starcie.

Zapał bez wiedzy, czyli pierwszy klasyk

Niektóre historie zaczynają się od słów: „Ja się podejmę!”. Z taką energią zaczyna się też rozdział o Amazonie- o tym, że zapał bez wiedzy jest jak jakość bez „ć”. Edyta- Winkel- Stachowiak bez wiedzy i doświadczenia była pewna, że sobie poradzi. Przecież to tylko wrzucić produkty na marketplace, ustawić opcje dostawy i czekać na zyski.

Tyle że e-commerce to nie sprint, a maraton z przeszkodami, w którym regulamin, logistyka i margines błędu są równie ważne jak produkt.

To opowieść o tym, że entuzjazm potrafi być zarówno paliwem, jak i zapalnikiem.

I że czasem najtrudniej przyznać, że „nie wiem”- a właśnie wtedy trzeba to zrobić.

Kiedy firma tonie, łap koło ratunkowe

Jedna z najbardziej bolesnych lekcji to ta, że lajki nie pokrywają faktur, a nawet najbardziej oddana społeczność nie zapłaci Ci hipoteki. Historia Props.com.pl pokazuje, że nawet genialny pomysł i ogromna wiara nie wystarczą, gdy brakuje strategii i doświadczenia. Firma miała wszystko: klientów, zaangażowanie, pozytywny PR. Nie miała tylko pomysłu jak udźwignąć olbrzymi sukces, kiedy ten nadejdzie… Szybciej niż zakładano.

Historia upadku i powstania Joanny Gacek- Sroki to klasyczny przykład, że e-commerce nie mierzy się chęciami i marzeniami, lecz matematyką i strategią. I że „procesy” to słowo, które potrafi zniszczyć najlepszy pomysł, jeśli się go nie rozumie.

W przypadku Propsa jedyną szansą na ratunek byłą współpraca z inwestorem. Jarosław Sobkowiak opowie o tej historii (i nie tylko tej) z perspektywy restrukturyzatora. Poświęcił swój rozdział opisaniu błędów, które zabijają firmy.

Sukces po niemiecku, porażka po polsku

Często słyszymy, że „ekspansja zagraniczna to naturalny krok rozwoju”.

Brzmi świetnie, dopóki nie okazuje się, że niemiecki klient rozumie „jakość” zupełnie inaczej niż polski, a logistyka międzynarodowa to nie tylko większe opakowanie.

Rozdział Dariusza Ziemskiego to przykład, że sukces na jednym rynku może być porażką na drugim. Nie dlatego, że produkt jest zły, ale dlatego, że nikt nie zadał sobie trudu, by zrozumieć lokalny kontekst.

Marketing 360, czyli kręcenie się w kółko

Marketing to ten obszar, w którym większość firm popełnia błędy z rozmachem.

Zamiast planu– chaos. Zamiast strategii- spontaniczność. Piotr Kałwa w swoim rozdziale pokazuje, że „więcej” nie zawsze znaczy „lepiej”. Czasem kampanie 360 stopni prowadzą tylko do jednego: pełnego obrotu w miejscu.

To nie przypadek, że największe porażki marketingowe zaczynają się od słów: „Mamy budżet, zróbmy coś fajnego”.

Logistyka, regulaminy i inne „drobiazgi”

Nic tak nie uczy pokory jak… zwroty. Paleta sukcesów i kontener zwrotów to codzienność e-commerce, o której rzadko się mówi. Piotr Susz pisze o tym bez zbędnych ogródek- pokazując, że logistyka to kręgosłup, nie dodatek. Bo jeśli nie wiesz, co się dzieje z Twoim produktem po kliknięciu „kup teraz”, to właśnie zaczyna się Twój koszmar. Prawdziwy rollercoaster zaczyna się jednak gdy zamówienia zaczynają wpadać jak szalone. Cudownie, prawda? Tylko kto to teraz obsłuży?

Do tego dochodzą kwestie regulaminów, które- jak przypominają Marcin Tomczak i Maciej Olejnik– „skopiować łatwo, naprawić trudno”. Niewłaściwie napisany regulamin może zrujnować firmę szybciej niż brak sprzedaży, a brak znajomości przepisów grozi utratą nie tylko twarzy, ale także majątku.

Reklama, która już nie wróci

Wielu przedsiębiorców ma za sobą taką historię: ustawili kampanię, kliknęli „start”, a potem patrzyli, jak budżet się topi. Aleksandra Sydor pokazuje, że nawet najlepiej przygotowana reklama nie zwróci się, jeśli nie wiesz kto miałby kupić Twój produkt.

Zrozumienie, kim jest klient i czego naprawdę szuka, to połowa sukcesu. Druga połowa to świadomość, że reklama nie jest magią, tylko narzędziem, a bez wiedzy i testów, jest także studnią bez dna, w której można utopić dosłownie każde pieniądze.

Marka, CEO i Instagramowy filtr

Wielu founderów żyje w świecie filtrów. Na Instagramie– sukces. W Excelu– dramat.

Historia opowiedziana przez Marcina Luks to przypomnienie, że wizerunek nie zastąpi stabilności finansowej, a biznes to nie zabawa, chociaż wielu z nas nie może się z tym pogodzić.

Firma może wyglądać świetnie na zewnątrz, ale jeśli wewnątrz brakuje struktury, procesów i komunikacji, to tylko kwestia czasu, zanim coś się rozsypie.

E-commerce to gra zespołowa, ale z jasno określonymi zasadami. Gdy zaczyna brakować granic, role się rozmywają, a decyzje zapadają „po kumpelsku”, biznes zaczyna przypominać reality show.

B2B– inny świat, te same błędy

E-commerce B2B brzmi poważnie, ale błędy mają jeszcze poważniejsze konsekwencje.

Michał Kozik opisuje, jakie błędy potrafią zablokować rozwój całego biznesu.

Bo wdrożenie B2B to nie tylko pomysł, czy technologia- to proces, który wymaga myślenia strategicznego i pokory wobec złożoności organizacji.

Wystawiasz na marketplace, a może marketplace wystawia Ciebie

Wrzucasz produkt na marketplace z dumą i pewnością siebie- zdjęcia dopracowane, opis wygładzony jak garnitur na wesele, ceny policzone kalkulatorem i intuicją. Klik. Opublikowano. I wtedy zaczyna się prawdziwe życie. Bo jeśli ktoś myśli, że wystawienie oferty to ostatni krok, to znaczy, że nigdy nie zobaczył, jak bezlitosne potrafią być algorytmy, prowizje i klienci z pytaniami w niedzielę o 23:47. Marta Zawiła- Piłat opowiada o tym, jak wystawić produkt, aby ostatecznie samemu nie zostać wystawionym- na próbę, na widok publiczny i czasem… na nerwy.

Dlaczego jesteś na celowniku? Zadbaj o dane.

W tym rozdziale Kamil Porembiński ciągnie nas za rękaw i mówi: „Zanim zaczniecie podbijać e-commerce, upewnijcie się, że nikomu po drodze nie rozlejecie danych klientów jak kawy na klawiaturę”. Bo w świecie sklepów online sukces mierzy się nie tylko sprzedażą, ale też tym, czy nikt nie sprzedaje danych, których nie powinien mieć. Będzie konkretnie, czasem technicznie, ale po ludzku- o tym, jak zabezpieczyć e-sklep, jak nie zostać ulubionym case study hakerów i dlaczego hasło „admin123” to nie strategia bezpieczeństwa, tylko zaproszenie na cyber-imprezę, na którą nikt nie chce biletu.

Na koniec kilka słów od Andrzeja Wierzchonia o tym, że trendy należy znać. Ba!... Nawet umieć przewidywać, ale ślepe podążanie za nimi może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

To książka o błędach, ale z happy endem

Każdy rozdział tej książki to inna historia, inny autor, inny błąd.

Ale wspólne jest jedno: żaden z tych błędów nie był końcem świata.

Wręcz przeciwnie- dla większości bohaterów był początkiem nowego etapu. Motywacją do poprawy i rozwoju.

Nie ma e-commerce bez porażek. Ale można nauczyć się upadać miękko, szybko się podnosić i- co najważniejsze, nie powtarzać tych samych błędów.

Co znajdziesz w środku

Każda historia w tej książce jest autentyczna. Nie znajdziesz tu teoretycznych modeli, ale konkretne sytuacje: błędne decyzje, niewłaściwe strategie, nietrafione inwestycje, źle dobrane zespoły.

Do tego komentarze ekspertów, którzy pomogli rozłożyć te porażki na czynniki pierwsze: co poszło nie tak, dlaczego, i jak można było tego uniknąć. Wskazali sprawdzony sposób na wyjście z kryzysu. Odebrali cenną lekcję (oni lub ich klienci), abyś Ty nie musiał.

To nie są rady z podręcznika. To doświadczenia ludzi, którzy zapłacili za nie często własnymi pieniędzmi, czasem zdrowiem, a czasem dumą.

Dla kogo jest ta książka

Dla każdego, kto myśli o sprzedaży w sieci- niezależnie, czy dopiero zakłada sklep, czy ma za sobą kilka kampanii, które „miały działać, ale nie zadziałały”. Dla e-commerce managerów, marketerów, właścicieli marek i startupów. Dla tych, którzy są przekonani, że wystarczy „dobry produkt i trochę reklam”.

To książka dla ludzi, którzy rozumieją, że porażka to koszt nauki- o ile wyciągniesz z niej wnioski.

Na koniec o pokorze i poczuciu humoru

Największy błąd, jaki można popełnić w e-commerce?

Myśleć, że się już wszystko wie.

Ta książka powstała z pokory. Z potrzeby pokazania, że można być świetnym specjalistą, a mimo to dać się złapać w najprostsze pułapki. Z potrzeby uczciwej rozmowy o tym, że sukcesy w Internecie mają sens tylko wtedy, gdy ktoś wcześniej miał odwagę ponieść porażkę i opowiedzieć o niej dalej.

Nie traktuj więc tej książki jak przestrogi, ale jako mapę z zaznaczonymi minami.

Bo e-commerce to nie droga do szybkiego bogactwa, tylko długie, wyboiste pasmo testów, analiz i poprawek. A jeśli po lekturze będziesz się częściej śmiać niż płakać – to znaczy, że już jesteś o krok bliżej sukcesu.

 

 

 

Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador